Razu pewnego...

Wspomnienia
na rowerach jechaliśmy
na mecz do Wójcina
śpiewając sobie po drodze
panowie na prawo
panie na lewo
zatrzymywać się nie wolno
czas goni mecz się zaczyna
już tuż,tuż

kierownicę puszczamy
głosy podnosząc
Hura,Hura
przeciągając się wyginając
powietrze głębiej wdychając
pilota szosa ma
dłonią liście można zrywać
gwizdy śmichy-wyrzyć się trzeba

aż tu nie wiadomo z kąd
nagle Stop!
karty rowerowe prosi władza
każdy zatrwożony
rowery wyporzyczone
dokumenty w Łodzi zostały
w odpowiedzi słysząc
jedziemy do Przyjezierza

lecz my nie z tej łodzi
tylko z centrum Polski
zdziwiony wielce wętle zabrał
chłopa szukać trzeba było
by swój wentel dał i pompkę
nawet dosyć długi miał
i dobry wdech wszystko zalatwił

za godzinę spóznienia
policja papatki dostała
uśmiech i fakju
koleżanka pokazała
też namiot co żeśmy nocowali
następne popołudnie zakazem było
kąpania się w jeziorze

lecz oczywiście
spacer kawałekiem może być
od kwatery plaża szeroka
i od brzegu do brzegu
chłodu trzeba zarzyć
pięć kilometrów przepłynąć
i zadowolonym wrócić na chatę
jakby nigdy nic

zawsze
plotuchów w wychodku zamykać
po północy niech się tłumaczą
czy plotki ważniejsze skargi
czy radość przeżycia
1
7 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie