Nocą...

białoszarą ulicą wiodocą perzede mną
wyłania się jakieś robactwo
czarne jak mrówki na potęgę

wirują fontaną rozpraszając się
jak kijanki uszczypliwe
pełną ławicą w ruchu zegara
zbliżając do siebie i oddalając
mamrocząc coś pod nosem

są niczym wir morski
zakręcone falą jak Tajfunem
pochłaniają się wzajemnie
jak w Trójkącie Bermudzkim

wychwytać nie da się ich
zmieniają się w chrząszcze
termity,osy, pająki i jaszczurki
upodobniają do otoczenia

oczywiście nie boję się
otwieram oczy ciemną nocą
spoglądam w okno widząc ciebie
w magicznym znaku uśmiechasz się
rozdwajając promiennie

wiem.wiem i ty też wiesz
w ciemności bardzo klarownie jest
w poszukiwaniu jadalnych odpadów...

...widowisko fantastyczne
4 0
22 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie