OJCZE NASZ (ŚWIęć SIę IMIę TWOJE)
•
Stawem ze złotą łzą karpia
Którą wysuszoną chowam na dobrą wróżbę
W portfelu znalezionym pod choinką
Stopami zakurzonymi u kresu wędrówki do Betlejem
Gdzie do dziś pustynia spija krew
Z korony cierniowej
Kamieniem rozgrzanym w dłoni
gotowym do wskrzeszenia iskry buntu
na ulicach pełnych wołania o chleb i pracę
Krzewem co płonie
w naszych zmęczonych głowach
I przed snem rzuca na kolana
Chłodem posadzki
co rzeźbi skórę węża
Po ukąszeniu Kleopatry
Krzyżem
który codziennie
zdejmujesz z moich ramion
Którą wysuszoną chowam na dobrą wróżbę
W portfelu znalezionym pod choinką
Stopami zakurzonymi u kresu wędrówki do Betlejem
Gdzie do dziś pustynia spija krew
Z korony cierniowej
Kamieniem rozgrzanym w dłoni
gotowym do wskrzeszenia iskry buntu
na ulicach pełnych wołania o chleb i pracę
Krzewem co płonie
w naszych zmęczonych głowach
I przed snem rzuca na kolana
Chłodem posadzki
co rzeźbi skórę węża
Po ukąszeniu Kleopatry
Krzyżem
który codziennie
zdejmujesz z moich ramion