OJCZE NASZ (CHLEBA NASZEGO POWSZEDNIEGO DAJ...)
•
Już od dawna śmierdzę
Ludzie jak komety omijają mnie coraz większą elipsą
Nim zamarznie ziemia
Walczę ze szczurami o białą penicylinę pleśni
Na chlebie potajemnie wyrzucanym do śmietnika
Czasem podkradam go znajomemu gospodarzowi
Który ma fermę kur
jest wilgotny i rozchodzi się między palcami
nawet w wigilię
Nie pęka jak opłatek
Czy wojskowy suchar
Nie mam już wiernego psa
Który był tak wybredny
że przynosił mi szkolne kanapki od dzieci
Nie śliniąc się nawet
Stoję często za ogrodzeniem boiska
Ale nie mam odwagi poprosić
Chociaż już przestali
Rzucać we mnie kamieniami
Już od dawna nie kojarzę
Bochenka ze złotówką
Ludzie jak komety omijają mnie coraz większą elipsą
Nim zamarznie ziemia
Walczę ze szczurami o białą penicylinę pleśni
Na chlebie potajemnie wyrzucanym do śmietnika
Czasem podkradam go znajomemu gospodarzowi
Który ma fermę kur
jest wilgotny i rozchodzi się między palcami
nawet w wigilię
Nie pęka jak opłatek
Czy wojskowy suchar
Nie mam już wiernego psa
Który był tak wybredny
że przynosił mi szkolne kanapki od dzieci
Nie śliniąc się nawet
Stoję często za ogrodzeniem boiska
Ale nie mam odwagi poprosić
Chociaż już przestali
Rzucać we mnie kamieniami
Już od dawna nie kojarzę
Bochenka ze złotówką