OJCZE NASZ (CHLEBA NASZEGO POWSZEDNIEGO DAJ...)

Już od dawna śmierdzę

Ludzie jak komety omijają mnie coraz większą elipsą

Nim zamarznie ziemia

Walczę ze szczurami o białą penicylinę pleśni

Na chlebie potajemnie wyrzucanym do śmietnika



Czasem podkradam go znajomemu gospodarzowi

Który ma fermę kur

jest wilgotny i rozchodzi się między palcami

nawet w wigilię

Nie pęka jak opłatek

Czy wojskowy suchar



Nie mam już wiernego psa

Który był tak wybredny

że przynosił mi szkolne kanapki od dzieci

Nie śliniąc się nawet



Stoję często za ogrodzeniem boiska

Ale nie mam odwagi poprosić

Chociaż już przestali

Rzucać we mnie kamieniami



Już od dawna nie kojarzę

Bochenka ze złotówką
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie