OJCZE NASZ

OJCZE NASZ KTÓRYŚ JEST W NIEBIE



Moja wiara nie przenosi gór

Ani nie karmi głodnych

Jedyny cud jaki umiem czynić

To zamiana denaturatu w wino

Piję do lustra i patrzę w te siedem lat nieszczęścia

Szukam naszego podobieństwa

Dmuchane szkło smukłych butelek

Wydłuża moją twarz w „Krzyk” Muncha

Widzę Twoje plecy - śpisz

Na zrogowaciałą skórę dłoni

Kapią łzy

Panie

Znów piję na smutno

I w bezsilności gryzę rękę

Która przed chwilą próbowała uciszyć żonę

Za obrazem Marii

Zamiast odłożonych banknotów

Tylko pajęczyna i kurz



Przed nim

Zapalone świece

Spijają łapczywie tlen



Coraz trudniej oddychać
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie