życie wolą wyboru

Melancholia
nad głową
spoczywa kawał nieba

Bóg obiecuje raj
który umiera w raz z wolną wolą

w ogrodach kwitną nadzieje
beztroskie lata mijają

skazani na piekło
zbudowane przez człowieka

od dziecka
wyczuwałem piętno
krzyk
wymyślone posłuszeństwo

człowiek wybiera

sługą staje się dobra lub zła
miłować bądź nienawidzić
`
umieram z każdym dniem
co raz bliżej końca

narodziny radość
smutny marny los
powiązane ledwo dwa końce

śmierć przychodzi niespodziewanie
wieści niechciane
smutek trzęsące się dłonie staruszka

mówisz dobrze
uspokajasz serce spękane
ile modlitw niewysłuchanych
świętych łez na koszuli
zmoczonej nad ranem

smak piołunu w ustach
w duszy niegojąca się rana
szaty białe obrazem szczytu
skonany krwawiące rany

gniew
Boga On kocha i nie zostawi
na pastwę losu jak przyjaciel doradca fałszywy
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie