życie bywa życiem

Od siebie
pękającym szwem moje życie
raną co się nie zabliźnia
sącząca krew ciemnobrunatną
boli mnie
noc się wydłuża
dzień cierniem w przetartym bucie
gnilny zapach ropiejącej rany
jak słowa ludzi co bluźnią

z oczami w kieszeni
zamykam świat schizofrenii
w jednej dłoni w pięciu palcach

serce drży przygryziona warga

światło świecy dogasa
ostatni papieros
ostatnia szansa

spalam się nie będąc szczęśliwy
umieram by się odrodzić
zbudzony z nowy dniem

szanuję
wyciągam dłonie do ludzi
kochajcie się wzajemnie bo
ostatni oddech głęboki sen
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie