zostawię to miasto

O sobie
odchodzę swoją drogą jak słońca cień
nie będę kolcem w sercu
nie będę cierniem w oku

już czas spakować kilka marzeń
świat pokochać zbudować coś innego
napić się wina z przypadkowym człowiekiem
całkiem przypadkiem nie mówić nic

pozdrawiać łąki góry
cześć oddać lasom
napełniam płuca
zamykam klamki po co mi drzwi do lasu

zamulony po drodze ułożę się spać
gdzieś na uboczu wśród drzew
zbolałe kości odpocząć czas

w moim mieście ciasno betonowy wiatr
zapach cementu w nozdrzach tkwi

zapomnieć zostawić to jak nieopłacony czynsz
nie trzyma mnie nic prócz mały dług za m3


szkoda jedynie parku mam tam parę spraw ulubiona ławka
tanie wino i żarty Leona
zbraknie słów z nadzieją że wrócę tu


samotne mgły pomiędzy wieżowcami
urokliwe gdy miasto tuli w sen
3 4
57 odsłon

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 11 lat temu
prosty od serducha wiersz:):) przypadkowy -m brakło w 2 strofie 3 wers:)pozdro
jaropasztii 11 lat temu
dzięki Heluś..)pozdrawiam.....
zyga66 11 lat temu
...oj tęsknisz do lata, jaro :)
Lebiooda 11 lat temu
dla mnie w swej prostocie przepiękny...
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie