zawsze jesienią

Od siebie
idę zamknięty
w szarym płaszczu
jesienną aleją
deszcz wystukuje akordy do taktu
depczę w kałużę pełną słów
korony drzew się śmieją


zostawiłaś otwarte drzwi
wrócę nocą bosą
będziesz czekać
przyniosę liści cienie
kawałek kory dębu

zrobisz tatuaż na ręku
wianek upleciesz w modrzewiu

zostanę do wiosny
a ty nakarmisz mnie snami

herbata z rumem mi się śni
by późnym świtem odlecieć
obejrzeć przestrzeń z perspektywy żaby
4
21 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie