wiatr co w objęciach

O sobie
ubywa czasu
nie odłożysz go
to nie grosz
twarz się marszczy kruszy na popiół

w ramionach byłaś wiatrem
na chwilę czułem zapach rozpuszczonych włosów
jedyny raz jedwabisty szelest zza wzgórz

tajemniczy świat którego mam dość
nasycony tobą powietrzem wodą
w poszukiwaniu ukojenia w sobie

zmykam czakry wołam Boga
by zaniósł mnie ten wiatr co mnie światu dał
tam gdzie dal szum wody zieleń spokoju gram

przekwitam z każdą zorzą na niebie
skamieniałe ludzkie serca są ciężkie
znikam w samotności w spokoju szumnym lasu
3 3
47 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

leopard 2 7 lat temu
dobrzegadasz alejakby zadużo
leopard 2 7 lat temu
ubywa czasu


twarz się marszczy i kruszy na popiół

w ramionach byłaś wiatrem
na chwilę czułem zapach rozpuszczonych włosów
ten jedyny raz
jedwabisty szelest zza wzgórz

tajemniczy świat
którego nigdy mam dość
nasycony tobą powietrzem i wodą

zamykam czakramy wołam Boga
by zaniósł mnie tam gdzie wody szum i zieleń

przekwitam
każdą zorzą
w skamieniałe ludzkie serca
znikam w samotności
szumny spokojem lasu
zyga66 7 lat temu
bardzo dobry wiersz jaro, awersja leoparda drugiego, też, pozdro :)
1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie