wczoraj było dobrze
słabym bywa świat
osłabiony prawie martwy
do nieba do Boga
wyciągam zmarszczone dłonie
proszę o lepszy dzień
proszę o słońce
proszę o drzewa cień
zielone łąki tylko tam mnie nie ma
w poszukiwaniu szczęścia gubimy się
wszystko mamy prócz tego co wyznacza świat
ludzie podnoszą poprzeczki
droga prosta staje się wyboistą trudną do przebycia
wczoraj byłem dzieckiem
dziś nieprzystosowany do noszenia namordnika
osłabiony prawie martwy
do nieba do Boga
wyciągam zmarszczone dłonie
proszę o lepszy dzień
proszę o słońce
proszę o drzewa cień
zielone łąki tylko tam mnie nie ma
w poszukiwaniu szczęścia gubimy się
wszystko mamy prócz tego co wyznacza świat
ludzie podnoszą poprzeczki
droga prosta staje się wyboistą trudną do przebycia
wczoraj byłem dzieckiem
dziś nieprzystosowany do noszenia namordnika