przed nami wielka przestrzeń

Przemijanie
śmierć nadchodzi jak złodziej
wyobraź sobie odliczam dni

nie sypiam nocą
gdy księżyc drży nad połoniną
liczę gwiazdy jak ktoś umiera
umiera jedna z gwiazd one też mają dusze
podpieram powieki zapałkami

zesłani na ziemię po to by wymyślić cierpienie
świat nie zmusza nie nakazuje uczy

jestem zdołowany na dnie dno
nie ma mnie czarna ziemia
najgorsze wieko ciężkie zabite gwoździami

ułożę się wygodnie poprasuję w kant spodnie
biała koszula weselna lecz nie po to by się bawić
jeszcze jedna wódka kryzys syczy parę zniczy

śmierć nadchodzi jak złodziej
wyobraź sobie odliczam dni

jeszcze jeden pacierz kilka słów na pokrzepienie
szkło pęka jak serca
odłamki lecą skaleczone dniem
2
21 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 11 lat temu
O! mroczna to wizja...Jarku... cały wiersz jest niezły, czytałam go z ciekawością:))))pozdr.
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie