Przebudzenie

O sobie
z gumą w ustach na wardze papieros
dymek na balkonie klimat
spójrz kochanie na las atmosfera bliskości tak blisko
słowa nie oddadzą co w nas płonie
po tym był kiedyś popiół
zapaliłem ognisko które w nas goreje

najlepszy czas pochłonęła depresja
lecz to historia
pozbierałem klocki
poukładałem cegły
zbudowałem nowy świat

cieszę mordę na balkonie
cisza która uspokaja
nerwy zamknięte gdzieś głębiej
ciszę się każda chwilą i ma wiarę
głęboko uwierzyłem
nie żyłem prawie martwy
jakby bym zniknął w świadomości własnego ego

bez poważnych decyzji w oczach pełnych strachu
bałem się wyjść na zewnątrz
lęk blokował czakrę serca
w ciasnym pokoju płakałem bezsilny

aniołowie dobrzy towarzysze
śniłem o nich
szeptałem modlitwę
pewnego dnia się przebudziłem świeży z jasną myślą

zanurzyłem się w życie
od początku z każda sekundą
na drugim brzegu odnalazłem siebie
czułem że jestem potrzebny komuś
świat kciuki za mnie trzyma
1 0
7 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie