poeta

Od siebie
poeta biedny nędzne szaty
w domu sam w bólu kona
w kajdanach myśli układa w słowa

w amoku absyntu woła
krokami mierzy odległość
z domu do bram Boga

dłonie ma słabe
narzeka na niedolę
biedny duchem wolny
ptaszyna słaba w swetrze potarganym
błąka się ulicami miasteczka

obserwuje woła
w bramie wina napije
z młodszymi kolegami

nocą naciąga kaptur
na ostry twarzy kontur
zasypia głodny prawdy
czasem myśli że umiera

biedny poeta nędzna bieda
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie