pies
chciałem być twardy wstąpiłem do armii
z sercem w dłoni z duszą na ramieniu
okopałem sny w szańcu z łańcuszków łez
mama powtarzała nie dla ciebie ten chleb
odważny z karabinem w dłoni
wróciłem do domu jak skruszony pies
który nawet na rozkaz nie chce jeść
z sercem w dłoni z duszą na ramieniu
okopałem sny w szańcu z łańcuszków łez
mama powtarzała nie dla ciebie ten chleb
odważny z karabinem w dłoni
wróciłem do domu jak skruszony pies
który nawet na rozkaz nie chce jeść