ostatnie tchnienie

Od siebie
z każdym bożym dniem
opadam z sił słabe ciało
na sen zbyt krótkie noce
w pracy długie dnie

brakiem tchu wciągam życia ból

ogłupiony z każdym krokiem
za rogiem kolejny róg
przekraczam ciekawy próg
zapadam się w siebie bo wierzę
wierze sobie pewien

dookoła liście kłamstw świata
rozrzucone w chaosie istnienia
naciągam kaptur odpinany
spinam klapy wychodzę z
podwórza zaginionej arki

alkohol kosztuje ze świętego Grala
zbawienia wyczekuje kilku spraw
parę słów zaprzeszły dzień
ominął mnie jak cień

wiadomości nie ciekawe
historie marne po zabawie
pompowanie w głowę
nie jestem betonem
nie czuję się dobrze w świecie bezprawia
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie