opowieść o wędrowcu

Melancholia
piaszczysta wąska droga
porośnięta trawą zapach ziół
po obu stronach rów
pełny czystej wody
zatrzymanej w ryzach łagodnych brzegów

wierzby patrzą w niebo
wzniesione korony ku niebu
ręce proszące o deszcz
o lepszy czas

podąża wędrowiec pośród wierzbowych panien
a cień kładzie się pod stopy jak welon
jak trawy bagien
leniwy kojący dla ciała

duch napełniony pejzażem
krajobraz z tysiąca i jednej bajki
chłopiec pędzi krowy
blisko pastwisko
zielone łąki
zboża nieskoszone pachną latem

wędrowiec zagryza kawałek chleba
pije wodę ze źródła przy starym krzyżu
z którego Chrystus zerka

przeżegnał się ukojony
podąża w kierunku bliżej nieznanym

nie wie naprawdę co począć
odpocząć czy porozmawiać z ludzi
których tak kocha
śmieją się gdy go widzą
uśmiech jest dewizą na lepsze
człowiek nie zmieni się
zmieni go świat innych ludzi niż my

szczęściem są lasy pola pagóry
płaczące wierzby leniwe strumyki
zaniedbane kapliczki
krzyże na rozdrożach

najbardziej boli smutek i łzy dziecka
kochajmy się jeszcze
dopóki słońca blask iskrzy w oczach
powtarzał swój wiersz
czytał każdemu kogo spotkał na drodze
wśród gwiazd a pod niebem pełno nas
starczy miejsca by żyć i szczęście innym nieść w dłoniach
2
32 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

nieanna 8 lat temu
wiersz drogi :)
jaropasztii 8 lat temu
wiersz wierzbowy kij
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie