obmyci z grzechu

Od siebie
w środku zbudzone coś
jest ciemno zimna moc
światło rozprasza mrok

więcej widzę więcej słyszę
rozumiem co to miłość
nie pojmuje nienawiści

rodzimy się nadzy
prości czyści bardzo niewinni
z czystym kontem
z pusta kartką niezapisaną
z drogą przed sobą niepewną

czy dożyjemy pierwszego roku

niepewni i słabi udajemy że kochamy

los nas pcha bogowie wśród nas
prowadzi nas niewidzialna siła

napędza myśli idea i czyn
gdzie jest problem

czy grzech i niewinność
mieszają się w jednej wodzie
obmyci mniej grzeszni
nie opuszczaj nas
jak my upuszczamy Ciebie
nie jesteśmy tacy źli
w nas dobre bije serce

wszyscy tacy sami
jednak podzieleni
posłuszni swoim wierzeniom
pełni obaw natchnieni podzieleni
jak plewy i ziarno
owoce ziemi głos w przestrzeni
na wietrze puch
płynie tam gdzie wiatr zechce
4
31 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

I
iron1 4 lata temu
poezja życia
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie