obcy

O śmierci
zaniepokojona o niego
zapukała do drzwi
na oścież otwarły się

on nie żył cały blady wisiał jak obraz
sznur jeszcze ciepły miażdżył tętnice na szyi
zapach moczu i kału zniewalał
nie pozwalał patrzeć

spuściła wzrok
płakała
nie potrafiła wydusić ani jednego słowa
słów brak oddał życie w ręce Boga
nasuwa się pytanie czy w ręce naszego Boga

licho kusiło go
nie rozmawiał obcym się stał
widziałem go jak cierpiał
zboku stał
mówił nic się nie dzieje

jest okej

pił piwo
wzdychał
jednak było mu źle
4
31 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

D
donata 8 lat temu
niestety coraz częściej słyszy się o zdolnych młodych osobach tak kończących w naszej kulturze my ich chronimy ,leczymy a w innej bal im wyprawiają i się z nimi żegnają
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie