o pędzących koniach niespokojnych wiatrach

Melancholia
pędza myśli w głowie
na niebie jasne obłoki
ze stodoły dachu gołębie jastrząb spłoszył
nadchodzą dni spokoju pełnych leni
idziemy świtem po łące
zrywam tą zieleń co się rosą srebrną mieni

gasną gwiazdy słonko przysłania kontur nocy
zaniedbani nieuczesani wiatr nas głaskał
koń po trawie galopował parskał
grzywa końska jak apaszka owijała w kłębie wałacha
nad pastwiskiem mgła opada jak emocje

do chaty wracam zarośnięty brodaty
ojciec wymyśli robotę bym nie myślał o niej
co świat ozłaca i wydziera uczucia prosto z serca
nie mogąc jej zadowolić i uchylić nieba skrawku
4
41 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Alyshia 7 lat temu
Obraz w głowie namalowałes ;)
jaropasztii 7 lat temu
jestem malarzem i pisarzem miłości ...pozdrawiam...
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie