narodziny zimą

Od siebie
zbudziliście kwiat miłości

urodziłem się
była zima
padał śnieg
małe płatki
układały moje imię

mały skarb mówiła mama
ojciec zdjął czapkę
pocałowała w policzek
rozgrzany jak węglik

przebierałem nóżkami
ślina z ust matka wycierała
gruchałem coś pod nosem
mówiła śpij
już dobrze

dorastałem w spokoju
babcia obok
bawiła się z wnukiem

teraz ich już nie ma
z dobrodziejstw nieba
wychowuję dzieci
słodkie maluchy
dorastają jak ja dorastałem
dzieci otaczają myśli
wypełniają słowa
3 0
17 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie