na szaro

Od siebie
ponury dzień biegnie pod górę
każdego co dnia to samo się wlecze
spóźniony czas wyczekuje na czerwony autobus

ostatni bocian na łąkach
błąka się schronić się bidula nie ma gdzie
dobrzy ludzie przygarną napoją nakarmią

naprawiam błędy zaprzeszłe

szukam nie mogąc odszukać w głowie obrazu dnia

szare myśli zimne dłonie
ciągle pada
za oknem deszcz się dzieje

boćków szkoda

niepogoda nie pogada
w cztery ściany sam
telefon milczy na nk wieje wiatr
jestem opętany ciszą

jeśli ktoś mnie kocha to tylko ja

boćków szkoda
1 0
7 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie