na przekór

Od siebie
rozpychasz się łokciami w tumanie myśli
idziesz po szczeblach choć drabina się łamie
kładka po niej stąpasz się ugina
asfaltowa ulica jak ser jedziesz omijasz

znaki na ziemi i niebie odczytujesz
zapisujesz chwile te jedyne z najlepszych

żyjesz sam sobie w świecie iluzji
jak na ekranie w kinie
półmrok
chowasz się pod łysiną pod czaszką
kilka wspomnień

nie wspominasz że już nie żyjesz
blado trupi wychodzisz na urodziny
dziewczyny widzą twoją winę

nieumiarkowany niedostępny w pół zgięty
wyrzutek natura cię srzywdziła
śmierć nie zabija
bo nie zabija odbiera bo jej się należy

na przekór wiatrom i zmianą
wychodzisz niewinny beztroski jak pies młody kilku miesięczny
3 3
47 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

leopard 2 11 lat temu
okropne...
jak daleko stąd do poezji ...

i te błęndy ortografomańskie ;)
jaropasztii 11 lat temu
może i nieudany ,czasem tak mam :)pozdrawiam .....
zyga66 11 lat temu
...trochę pogmatawane, ale to chyba tak ma być...pozdrawiam :)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie