na błoniach zaświatów

O wierze
na niebie miliardy gwiazd
byłaś tą jedyną przy moim boku
pośród ziarenek piachu nad brzegiem morza
byłaś bursztynem w mojej dłoni
kochaliśmy się na wielkiej plaży
nasza obecność wypełniała niepewność
miejsca ciągle brakował na szczęście

zakochani
nie liczą gwiazd
nie przesypują klepsydry
dopadło uczucie potrzebne
jak sznurówki w bucie
na moście dusze
spacerują nie śpiesząc się do miasta


dzieci nie biorą się z znikąd
spotykają nas po drodze
którą każdy pójść może
bawią się małe rączki
zarażają uśmiechem
uczą nas różnych spraw
należy cieszyć się z małych rzeczy

wypadki
zdążają się gdy
umiera bliski mały człowiek
świat stawiasz na głowie
nie wiesz w który dzień
wypełnisz cząstkę eteru
by spotkać się po drugiej stronie
gdy lustro snu podpowie
czy wierzyć słowom które tobie powie

nareszcie wiatr wiał w żagle
pełne morze ze szczęścia
uwierzyłem w rzeczy niemożliwe
światy podzielone dwie strony
przechodzimy obok siebie
ciała i duchy na jednej planecie
widzialne staje się niewidzialne
odwrotności są paradoksalne
0
11 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 4 lata temu
być nad morzem
nawet w locie
horyzont się widzi
Gwiazdy wyżej
gwiazdy niżej
i słowa przypływ
'ciała i duchy
są na jednej planecie'
niczym sumienie człowieka
na Ziemi w:)
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie