mercedes - benz

O sobie
pchnął mnie Bóg radę dasz
masz tu płaszcz
idź w świat
tutaj nikt
nie pokocha cię

wsiadłem w malucha
wiał wiatr szaro nie do życia

dojechałem aż może i do
spotkałem Katherine

drwili z nas

że nie osiągnę nic prócz bólu i łez
na pewno rozpije się mówili

dziś w domu ciepło rodzinne
zapiera dech

im przecieka dach
zazdrość
kominem dym

mercedesem na celownik biorę złe dni
Bóg oddzielił ziarno od plew
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie