krople
pompują bańki na kałużach
stukają o parapety
na szybach krzywe rzeki
niewielkie na czole
spływają po policzku jak słone łzy
moknę gdy w burzę
chcę dogonić świt
liście ostatnie wiszą ciężko
głowami w dół nasączone
jak najedzone nietoperze
kap kap
uderzają o gładkie kamienie
stukają o parapety
na szybach krzywe rzeki
niewielkie na czole
spływają po policzku jak słone łzy
moknę gdy w burzę
chcę dogonić świt
liście ostatnie wiszą ciężko
głowami w dół nasączone
jak najedzone nietoperze
kap kap
uderzają o gładkie kamienie