jesienne obłoki nad przepaścią

Od siebie
słońce zatacza koło
liście spadają do dołu
czasem ptaki krążą nad starą stodołą
unoszę dłonie by dotknąć nieba
dotykam martwej jabłoni

w głowie myśli obłoki
zasypiają po obiedzie
zasłaniam twarz nieładny
przystaję z rozważaniem

brzydota ma amatora
niewdzięcznie uśmiecham się
co za szczęście gdy mnie ubędzie

jesień nad przepaścią puszcza obłoki
blade od westchnień
rozpuszczam się w eterze w białym wapnie
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie