jak zwierz

Katastroficzne
kochał kobiety jak jakiś zwierz
o poranku gdy tylko jutrzenka oczka przetarła
dopadał konia i do niej gnał to chyba muszkieter

u boku wisiała szpada
świeciło się ostrze jak wielkanocna kiełbasa

zrywał jaśminy i inne zioła rwał
by zaimponować by cosik dać

całować nie umiał
ślinił się wycierał mankietem koszuli z lumpexu
nie wierzycie tak było
świadectwem
jest ten tekścik skromny
noc była gwiażdzista
chciał gwiazdę skraść
powiedział mu ktoś zejdź z konia i łap capu cap
1
6 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie