biegnij Zdybie

Od siebie
pół litra pół człowiek
wpuszczony nektar w krwioobieg
zaśpiewane wszechczasów hity
obojętność w oczach prostytutki

okno patrzy za nim czarnobiały ekran
zbyt nudno by przyzwyczaić psychikę

stały szary w białe pasy
zebra na asfalcie
pasą się przechodnie by ciągle iść

bure drzewa jakże straszne
kikuty wystrugane w niebo
na nich sztywny pal Azji
za drzewami czarnoziemie

za drzwiami niespokojnie u sąsiadów
to są dziady siebie warci

oddam siebie w ciepłe dłonie
za opiekę będę dobrym do znudzenia

zapamiętaj moje smutne oczy
wpatrzone w dal bez uśmiechu
nie widzą utraconego tego co przepadło

biegnę za Zdybem by uciec
przed samym sobą przed chwilą
by umarł we mnie ból
2
12 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie