nasz żagiel

kiedy zamykasz miłość we mnie

otwartą dłonią chwytasz niebo

i cała ziemia drży podnietą

w niecierpliwości twoich palców

pospieszny oddech ostatniej stacji

z łoskotem wjeżdża na peron

smakiem morza zapachem malwy

dzieląc wędrownośc warg

wypełnia przepaść podziemnych przejść

ciemnością rozumiejącą światło

muskularnych świec

więdną wśród dreszczy Mount Everesty

odkrytych wzgórz

w dolinę schodzi lawiny krzyk

gdzieś poza krańcem niebytu imię

przestrzeń i czas

wypalony ogień ciał

pozdrawia śpiewem strumień

o dwa wiatry

nasz żagiel oparty

odpływa w dal
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie