Wołanie
Szukałam szczęścia wszędzie
Ale już nigdy nikogo nie będzie
Kto zechciałby mnie uratować
Kto mógłby mnie powstrzymać...
Czuję, jak mnie ogarnia
Dusi, dławi, zabija
Czarna rozpacz.
Wokół smutno, pusto, ciemno.
Nie ma w pobliżu nikogo.
Nikt mi nie pomoże, bo nikt nie chce.
Gdzie wy macie serce?
Wy, którzy tak łatwo osądzacie innych?
Wy, którzy wiecznie szukacie winnych?
Zgubiliście je w codziennej pogoni za rzeczywistością
Jak rzecz uwagi nie godną, opuszczoną i zapomnianą.
Pomóżcie! Tym, co już nie potrafią żyć!
Pomóżcie! Tym, co już nie mają sił, żeby być!
Pomóżcie! A wasz wysiłek nie będzie na próżno.
Pomóżcie! Nim będzie za późno!
Ale już nigdy nikogo nie będzie
Kto zechciałby mnie uratować
Kto mógłby mnie powstrzymać...
Czuję, jak mnie ogarnia
Dusi, dławi, zabija
Czarna rozpacz.
Wokół smutno, pusto, ciemno.
Nie ma w pobliżu nikogo.
Nikt mi nie pomoże, bo nikt nie chce.
Gdzie wy macie serce?
Wy, którzy tak łatwo osądzacie innych?
Wy, którzy wiecznie szukacie winnych?
Zgubiliście je w codziennej pogoni za rzeczywistością
Jak rzecz uwagi nie godną, opuszczoną i zapomnianą.
Pomóżcie! Tym, co już nie potrafią żyć!
Pomóżcie! Tym, co już nie mają sił, żeby być!
Pomóżcie! A wasz wysiłek nie będzie na próżno.
Pomóżcie! Nim będzie za późno!