Niewyczerpana chłonność świeczników

Melancholia
wzgórza już zmierzchem
zdobywczo się piętrzą
niebo zachodnie
purpurę rozwiesza
byt niezależny
i wielkoskrzydły
dusz ołowianych
w ciałach zachrypniętych

czyny mówione lśnią
ze ścian wysokich
tunele wosku
gnieżdżą pod korami
stopione z ciężkich
stajanów ubogich
szumią ze szczytów
w przestrzeń strumieniami

od wewnątrz błyszczy
tombak domówiony
przez tłumy świerszczy
osnuty psalmami
lata jak cienie
mijają w popłochu
nieszczęśnie pędzą
o zmierzchu wciąż wierzchem
=====================----
17
116 odsłon 3 komentarzy

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

copelza 13 lat temu
wiesz, dżozef, że wolę takie bardziej uproszczone:) ale jest tu kilka zwrotów, które mi grają:) a tytuł cymes:)
mkc47 13 lat temu
mistrz krajobrazu wzruszeń :)
JKZ007 13 lat temu
Wiesz jechałem w górę - a potem bęc z nieszczęściami- niemniej lubię takie kino. Symfonia i Bogom niech będą dzięki:)
3 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie