byliśmy dziećmi

Od siebie
w dłoniach przynieś zapach chleba
przykrótkie dni dziecinnych lat
jakby kogoś ktoś gonił przemijał czas
biegłem z wiatrem w różne strony
przybyłem znikąd jak każdy z nas

zapach słomy siana
łąki skoszone zielone dywany
ściernisko raniło łydki
wieczorami przy ognisku
opowieści drobne sprawy jakże były ważne
człowiek był wolny niewinny
jak pierwszy dzień wiosny

upłynął czas
wpadliśmy w wir życiowych nierównych szans
szkoła praca używki
przerwany sen
kołowrót w kołchozie zakazanych marzeń
w środku mieszka wolność
ślizgam się po życia szkle

daleko jest dom zamieszkam w nim
gdy sny utopią nierealny świat zdarzeń
3
16 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie