Nawiedzenie

Miłosne
I znów tęcza nad miastem zawisła,
pozostałości grzmotów do rynien wpływają,
znów chwila wytchnienia przyszła,
znów świeci słońce i ptaki śpiewaja.

A jeszcze niedawno ja w samotnej celi,
uwieziony jadłem tylko ciche myśli
i znów czekałem na anioła w bieli
i znów błagałem żeby mi się przyśnił.

I wiedziałem że anioł przybędzie,
nie we śnie lecz przy mnie stanie
i czekałem aż ze mną będzie
i na zawsze ze mną zostanie.

A gdy już blask anielskich oczu
rozświetlił kąty mej celi,
zostałem wzięty do raju,
w obrębie własnej pościeli.
2
31 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

janko_muzykant 13 lat temu
ograniczyłbym wiersz do dwóch wersów: uwięziony jadłem tylko ciche myśli/ i znów czekałem na anioła w bieli. trzymaj się
karioka83 13 lat temu
Mam słabość do aniołów... ;))
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie