w czasie
byłem pustynią
pod twoim spojrzeniem
zmieniłem się w źródło
tryskające nadzieją
ubrany w tęsknotę
w półmroku księżyca
nie odwracam twarzy
przed pożądaniem
jesteś oddechem
który przejmuje władzę
bym mógł się zachłysnąć
dłońmi o których marzę
by wzięły mnie w posiadanie
w przypływie jak morze
dziką plażę przed spełnieniem
ciągle jak burza nieujarzmiona
niespełniona – przed świtem
pod twoim spojrzeniem
zmieniłem się w źródło
tryskające nadzieją
ubrany w tęsknotę
w półmroku księżyca
nie odwracam twarzy
przed pożądaniem
jesteś oddechem
który przejmuje władzę
bym mógł się zachłysnąć
dłońmi o których marzę
by wzięły mnie w posiadanie
w przypływie jak morze
dziką plażę przed spełnieniem
ciągle jak burza nieujarzmiona
niespełniona – przed świtem
w ciepłe można zmienić
tak z diabła
kochanego zrobić człowieka
niczym plażę dźwięczną
bez rutyny i przepychanki
bo wiesz jak człowiek nieprzyjemny
to i burza jest okrutna
gdzie w koło z Tajfunem burdel zrobi
a dla miłości słońce da noc parną
nie tylko w słowie a też czynie w:)