w ciszy

Egzystencjalne
zapatrzony w niebo
wędruję po bezmiarze oceanu
myśli zawieszone w przestworzach
szukają natchnienia

białe obłoki
niczym morskie fale
pojawiają się i znikają
odpływając w nieznane

stalowy ptak połyka przestrzeń
pozostawiając zabliźniające się rany

podążam wzrokiem za słońcem
kończy swoją wędrówkę
żegnając dzień złotem i czerwienią
w królewskim majestacie
znika za horyzontem

miłość nie potrzebuje natchnienia
sama nim jest
jak morze z przypływami i odpływami

wieczna i piękna

czasem milczenie
jest wymowniejsze od słów
7 1
47 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

karioka83 12 lat temu
Ładny obraz namalowałeś, Andrzeju...:)
1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie