pierwsza lekcja

Miłosne
kołysz nim biodra
rozpoczną swój taniec
rozpalaj zmysły
słowem pożądanym

jak wiatr drżące liście
zawiruj zacałuj
smagaj i tul mnie
namiętnym oddechem

szepcz niczym potok
pieszczący kamienie
rwącym strumieniem
chłoszcz i porywaj

wznieć we mnie ogień
zanim twoje dłonie
wzniecą pożogę
w udręczonym ciele

karm mnie słowami
jak boską ambrozją
bym namiętnością
spłynęła po udach

a będę wtedy
kochanką najsłodszą
stokrotką kamelią
lub pachnącą różą
6
81 odsłon 5 komentarzy

Komentarze (5)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Subtelnie, o pierwszej lekcji miłości. Udany erotyk.
Ewa Hulak 9 lat temu
delikatnie
karioka83 9 lat temu
No, wreszcie! Właśnie o to chodzi w miłosnym tańcu!Jak Ty dobrze rozumiesz już kobiecy punkt widzenia ( wodzenia na pokuszenie...) Właśnie, a teraz dostosuj się tylko do pragnień podmiotu lirycznego ;PPPP
A lekcja pierwsza w sensie,że NAJISTOTNIEJSZA ;) Może w tytule dać ,, Najważniejsza lekcja? Albo ,, Miłosna lekcja?
ryty 9 lat temu
w języku, toś mocny; chciałbym Cię zobaczyć w akcji :))
HCH 9 lat temu
Pachnącą różą Pięknie piszesz o Kobiecie :) Ciekawie i romantycznie ująłeś wersy swojego Erotyku. Podoba mi się, delikatny i wymowny. Pozdrawiam i życzę pięknego popołudnia i udanego całego tygodnia...
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie