meandry losu
pochylony niczym drzewo
pod naporem wiatru
kroczę ciernistymi ścieżkami
szukając przystani
dotykam horyzontu
uszczęśliwiony ściskam fatamorganę
dłonie broczą rozczarowaniem
gdzieś za widnokręgiem jest szczyt
zdobędę go
by wrócić po kamień
pod naporem wiatru
kroczę ciernistymi ścieżkami
szukając przystani
dotykam horyzontu
uszczęśliwiony ściskam fatamorganę
dłonie broczą rozczarowaniem
gdzieś za widnokręgiem jest szczyt
zdobędę go
by wrócić po kamień