gdy trzeba odjeżdżać

Tęsknota
promienie wschodzącego słońca
pieszczą twarz muskają dłonie
nie docierają jednak do duszy

otoczona smogiem smutku
drży jak osika przed burzą

opuszczam mrowisko

wracam tam gdzie wody
leniwie toczą swój nurt
a czas łapie drugi oddech

nie żal mi
anonimowych tłumów
zakurzonych autobusów
obojętnych spojrzeń

tylko tego trybiku
maleńkiej oazy
która zwalnia bieg
samonakręcającej się maszyny

twoich uśmiechów
rozwianych loków
namiętnych pieszczot

dających więcej szczęścia
niż kopalnie króla salomona

ciszy mówiącej wszystko

sprawiasz że kaktusy
stają się pluszowymi niedźwiadkami
a chłodne mury
nabierają ciepłych barw tęczy

to co obce staje się bliskie
obojętne dźwięki symfonii
zaczynają czarować

serce wyrywa się w stronę
wyciągniętej dłoni
po garstkę ziemi obiecanej

wrócę - zapuścić korzenie
7 8
117 odsłon

Komentarze (8)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

karioka83 13 lat temu
Popieram Renię... ;)) Wracaj jak najszybciej... ;) Piękny wiersz! Zaraz znajdziesz poetycką odpowiedź, Andrzeju... :)
ibis49 13 lat temu
Dziękuję Marzeno:):) i już się cieszę:):)
ibis49 13 lat temu
Hej, Biedroneczko:):) Pozdrawiam:)
karioka83 13 lat temu
Najbardziej rozczuliły mnie te ,, kaktusy, które przy bohaterce lirycznej wiersza zamieniają się w pluszowe niedźwiadki... ;)))))
ibis49 13 lat temu
Chociaż Twoje kaktusy czasem o tym zapominają:):)
karioka83 13 lat temu
... że powinny się zamieniać w pluszowe niedźwiadki? ;))
ibis49 13 lat temu
Właśnie:):):)
K
kaja-maja 13 lat temu
i kaktusy można dotknać /mają miękkie igliwie/są niczym pochowe niedzwiadki w:)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie