Erupcja
zerwę zasłonę szarości
moralną granicę istnienia
zapomnę o czystości
smole siarce płomieniach
zburzę tamę wierności
odwiedzę świątynię grzechu
bez fałszywej skromności
bez skromnego uśmiechu
później powrócę skruszony
na stare nudne zagony
do szarej codzienności
bez grzechu bez miłości.
moralną granicę istnienia
zapomnę o czystości
smole siarce płomieniach
zburzę tamę wierności
odwiedzę świątynię grzechu
bez fałszywej skromności
bez skromnego uśmiechu
później powrócę skruszony
na stare nudne zagony
do szarej codzienności
bez grzechu bez miłości.