deszczowa kobieta

żonie

pod strugami deszczu mokniemy oboje
ja nie jestem z cukru o ciebie się boję
boję się że z deszczem odpłyniesz w nieznane
zamienisz się w krople i znikniesz na amen

boję się że w rzekę zamienisz się bystrą
staniesz się potokiem lub mgiełką srebrzystą
a ja będę echa wypytywał w górach
gdzie jest moja nimfa gdzie moja zazula

będę pytał morza i mew skrzydłobiałych
czy ciebie nie znają czy cię nie widziały
a kiedy na niebie pojawi się tęcza
pójdę szukać w chmurach nie zbraknie mi męstwa

więc następnym razem proszę cię kochanie
weź jakiś ortalion nim burza nastanie
oddałem ci kurtkę i teraz w gorączce
maczam pióro a myśli maligna mi plącze

nie chcę by z obawy serce mi stanęło
wolę mieć cię w ręku niż za mgły flanelą
a więc moja droga nie rozpłyń się proszę
noś zawsze parasol i suche kalosze
7
106 odsłon 7 komentarzy

Komentarze (7)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

bellaona 9 lat temu
Przeczytałam z przyjemnością i pomyślałam o trosce mojego własnego męża o mnie :) ... ładnie Ci wyszedł ten wiersz tyle w nim czułości
ibis49 9 lat temu
Dziękuje i pozdrawiam Ciebie i Twojego męża :)
K
kaja-maja 9 lat temu
deszczowa kobieta
z cukru nie jest
jak ciało które szorować trzeba

też owoc rozkoszy sam pochłania
jak pantofelek z falą odpłynie
zostawiając tobie wspomnienie
w zatoczce śmieci w:)
ciezjem 9 lat temu
Pozdrowienia dla małżonki:)
bellaona 9 lat temu
Dziękuję i również Ciebie pozdrawiam Ibisie z małżonką :)
Ewa Hulak 9 lat temu
tak lekko a tak mocno o miłości, pozdrawiam
karioka83 9 lat temu
Z przyjemnością przeczytałam :) Lekko, rytmicznie, melodyjnie, w najlepszym Twoim stylu.
Ps. Dziękuję za ten wiersz i za pożyczoną kurtkę ;))
1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie