Cuda natury

Idę po zielonej łące,
bosą stopą trawę trącam.
Świeci letnie, ciepłe słońce,
na dmuchawców bal spoglądam.

Nagle staję zaskoczony,
czary, albo jakieś dziwy.
Koc przede mną rozłożony
a na kocu cud prawdziwy.

Najpierw piersi wzrok wchłonęły,
krągłe, lśniące, wyprężone.
A na szczytach dumne sutki,
prosto w niebo zapatrzone.

Wzrokiem niżej trochę schodzę,
widzę biodra rozłożone.
Między nimi śliczne wzgórze,
złotym runem otoczone.

Oko pięknem swym porywa,
płatki leżą rozchylone.
W środku rubin lśni się cudnie,
słońce liże mu koronę.

Dreszcz rozkoszy mnie ogarnął,
już się obok ułożyłem.
Nagle wszystko się rozwiało,
z marzeń sennych się zbudziłem.
5
26 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie