Bal u Neptuna o zachodzie słońca

Natura
Złoto się zmienia w purpurę
tańcząc i skrząc się wśród fal,
kończy podniebną wędrówkę
wzywając chmury na bal.

Błyszczą się perły, diamenty,
koronka na falach lśni.
W odmętach pałac zaklęty
a w nim marzenia i sny.

Syreny łuski zrzuciły,
uroda ich burzy krew.
Delfin gra na pianinie,
wtórują mu krzyki mew.

Wokół krajobraz płomieni,
to Helios otwiera drzwi.
W pożodze żółci, czerwieni
wyciska żywiczne łzy.

Nim zegar północ wybije,
zabłysną jeszcze wśród fal
złoto-różowe lilie
na znak, że bal wciąż tam trwa.
4
41 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

nieanna 8 lat temu
duża dbałość o język, rytm i styl
karioka83 8 lat temu
Piękny wiersz! :)
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie