Świetliste oddanie
W małym lasku
przy brzegu ruczaju
niesłabnące światło
ogrzewało plecy
Dotknęłaś mnie skrzydłem
trzepocząc rzęsami
odnóża rozwarłaś
z wydatnym uśmiechem
Po gładkim pancerzu
przejechałem palcem
na czerwonym kocu
otwarłaś granicę
powieka rozkoszy
tajemnicę przykryła
przy brzegu ruczaju
niesłabnące światło
ogrzewało plecy
Dotknęłaś mnie skrzydłem
trzepocząc rzęsami
odnóża rozwarłaś
z wydatnym uśmiechem
Po gładkim pancerzu
przejechałem palcem
na czerwonym kocu
otwarłaś granicę
powieka rozkoszy
tajemnicę przykryła