jak kwiat bez rosy o poranku

zapaliłam świeczke na grobie

utraconej mojej miłości

w moim sercu na dobre

szary pomnik zagościł



chciałam spalić wszystkie wspomnienia

zapomnieć o tym co bolało

uciec od tej przeszłości

od tego co zostało



bezbarwnymi palcami czasu

próbowałam załatać rany

lecz czy znikniesz na dobre?

w snach nie powołany?



w bezsensownym tym ciszy trwaniu

w tych ciemniejszych nocach bezgwiezdnych

we mgłach we łzach konaniu

znajdę siebie i zwiędnę

(jak kwiat bez rosy o poranku...)
0 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie