Florentynka

Ludziom wydaje się, że przyczyną szaleństwa jest wielkie i dramatyczne wydarzenie, jakieś cierpienie, którego nie da się znieść. Wydaje im się, że wariuje się z jakichś powodów - z powodu porzucenia przez kochanka, śmierci najbliższej osoby, utraty majątku, spojrzenia w twarz Bogu. Ludzie myślą też, że wariuje się nagle, od razu, w niezwykłych okolicznościach, a szaleństwo spada na człowieka jak siatka-pułapka, pęta rozum, mąci uczucia.
Tymczasem Florentynka zwariowała zupełnie zwyczajnie i, można powiedzieć, bez powodu. Dawniej miałaby powody do szaleństwa.
(...)
Florentynka zwariowała niepostrzeżenie. Najpierw bolała ją głowa i nie mogła w nocy spać. Przeszkadzał jej księżyc. Mówiła sąsiadkom, że księżyc ją obserwuje, że jego czujny wzrok przenika przez ściany i szyby, a blask zastawia na nią pułapki w lustrach, szybach i refleksach na wodzie.
Potem, wieczorami, Florentynka zaczęła wychodzić przed dom i czekać na księżyc. Wschodził nad błoniami, zawsze ten sam, choć w innej postaci. Florentynka groziła mu pięścią. Ludzie widzieli tę pięść podniesioną ku niebu i powiedzieli: zwariowała.

Olga Tokarczuk, Prawiek i inne czasy
0
51 odsłon 5 komentarzy

Komentarze (5)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

leopard 2 3 lata temu
ale o co tobie chodzi? o wydumane problemy gejów, a może raczej lesbijek? czy tak ogólnie; o podświatową tęsknotę do normalności? :)D
leopard 2 3 lata temu
mogłabyś się ustosunkować? ...
czy już nie możesz...?
gizela1 3 lata temu
..film oglądam o dópie marynowej
ryty 3 lata temu
nie to, że nie morze...

nigdy tego nie przerabiała :/
ryty 3 lata temu
panna zaranna co o cnocie śniła
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie