Wiersz dla Architektury

O szczęściu
Kiedyś urodziłam się w złym miejscu
Jak każda Oktawia modlitwy byciu
Dziś proszę chce zaistnieć nie w spokoju
I żołądka rozstroju
Oddajcie mnie krainie dobra
I proszę pozwólcie się kochać
I za swe czyny miłować
Bo dobrzy w swych sadach jesteście
I prawdziwe dobro jesteście
Tak od serca wam powiem
I o sobie opowiem
Bardzo oprócz modlitwy magie lobię
Bo otoczka tajemniczości moich kolegów i koleżanki gubię
Czasami chciałam się kiedyś jeszcze do kogoś odezwać
Ale jak tu rodzaj swej magii rozeznać
To już koniec mojej opowieści
I koniec architektonicznych wieści
1
7 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie