Bajka o dinozaurze i świętach
Józef obchodził urodziny, które wypadały w święta Wielkanocne. Gdy w wieku 4 lat i zdmuchując świeczki z tortu pomyślał życzenie pomyślał, aby umieć jeździć i posiadać samochód. To było jego wielkie marzenie od czasu, gdy z mamą wyszedł do parku i zobaczył nie tylko jeżdżący samochód, ale również latający. Szkoła magiczna tego nie odnotowała i to wspomnienie pięknego okrętu nie tylko jerzdzącego, ale również latającego było czymś niezwykłym. Modlił się w duchu o cud, aby jakoś doczekać tych 16 lat, gdy będzie mógł pojechać samochodem albo polecieć chociaż jeden przystanek chociaż jeden kilometr. Józef marzył, marzył, marzył. Aż wreszcie nadeszedł dzień kolejnych urodzin już 5 i świąt Wielkanocnych. W ten dzień każdy otrzymał jakiś prezent. Włącznie z tym magicznym nierzeczowym od Zajączka. Józef dostał od mamy karteczki szczęścia co znaczyło, że wszystko, o co poprosi spełni się, bo ma magiczną mamę i tatę. Józef natychmiast narysował na karteczce częścią samochód, bo jeszcze nie umiał pisać. Następnie po obfitej wigilii Józef poszedł otworzyć prezenty i wtedy spojrzał a spod choinki wyskoczył dinozaur taki prawdziwy nie kot ani pies tylko dinozaur. Józef stał zaskoczony, jego rodzice również. Wtedy jego mama powiedziała
- no widzisz Józek musisz uważać, o co się modlisz, bo morze to się stać rzeczywistością
Józef pomyślał, pomyślał i przytulił się do mamy czarodziejki i powiedział
- Wiesz mamo ja chce tylko marzyć.
- no widzisz Józek musisz uważać, o co się modlisz, bo morze to się stać rzeczywistością
Józef pomyślał, pomyślał i przytulił się do mamy czarodziejki i powiedział
- Wiesz mamo ja chce tylko marzyć.