Bajka architekturze

O szczęściu
Było to tak że od dziecka kochałam się w kamieniach jako dziecko chodziłam po polach i zbierałam krzemienie. Bo były dla mnie czymś tak pięknym. Kiedyś nawet znalazłam taki jeden z odciśniętą muszelką. Zabrała mi go Pani ze szkoły. Wredna jedzą. Zaczęłam też malować ale to znacznie później. A więc dostałam się na inżynierie środowiska. Która ukończyłam z tytułem inżyniera. Później malowałam i pisałam, malowałam i pisałam i robiłam origami aż w marzeniach dostałam się na architekturę. Wtedy dowiedziałam się ze są tam dziewczyny z innych państw a nawet wszechświatów, prawdę powiedziawszy podobno byłam nimi urzeczona. Tam wymyśliłam że wszystkie dziewczyny zrobią sobie dzień kamienia i przyjdą w kamieniach czasami rodzinnych . Mnie nie zaprosiły nie posiadam arystokratycznego pochodzenia. Wtedy ktoś mi powiedział że te kamienie by ożyły i zamordowały te dziewczyny za to ze przyjechały do obcego państwa. Jakiś czas później dostałam się na wymarzoną Architekturę, ale dowiedziałam się ze aby ją ukończyć należy zakupić wszystkie dostępne rodzaje kredek i farb oraz komplet ołówków i je wymalować. Wtedy można ponownie zdawać na architekturę. Więc pobyłam tam dwa tygodnie i dalej marze o architekturze i maluje.
1
7 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie