***
nie pamiętam wczorajszego wieczoru
po zmierzchu nastąpił świt
nie było nic pomiędzy
wyplułem z siebie te wszystkie
długie i ciemne godziny
leżące na piersiach jak kamienie
fałszowałem obrazy
wymazywałem je pracowicie z pamięci
im bardziej je niszczyłem
tym bardziej wyłaziły na wierzch
mam je przyklejone pod powiekami
zdolne wypłynąć na wierzch
obudzone zdradliwą myślą.
po zmierzchu nastąpił świt
nie było nic pomiędzy
wyplułem z siebie te wszystkie
długie i ciemne godziny
leżące na piersiach jak kamienie
fałszowałem obrazy
wymazywałem je pracowicie z pamięci
im bardziej je niszczyłem
tym bardziej wyłaziły na wierzch
mam je przyklejone pod powiekami
zdolne wypłynąć na wierzch
obudzone zdradliwą myślą.
a potem - majaki ;)